O mnie

Jestem kobietą, która czuje na sobie presję społeczną bycia „perfekcyjną panią domu”, matką Polką, kucharką, sprzątaczką z ciałem Cindy Crowford, która z racji przynależności do płci damskiej jest traktowana jako gatunek słabszy.

Niby bezpośrednio nikt tego nie mówi, bo mamy równouprawnienie, ale często wyczuwam takie szpileczki wbijane po żebra pod tytułem Kobieta to: osoba bazująca na emocjach, czyli nielogiczna. Nie wolno jej zarabiać więcej od partnera, bo to godzi w jego dumę. Kierowcą jest słabym. Nie gotuje obiadów? To tak jakby miała jakiś defekt. Spróbuj pochwalić się, że pracujesz tylko z kobietami to ludzie będą Ci szczerze współczuć. Niestety ciągnie się za nami historia, kiedy głównym naszym zadaniem była praca w domu oraz wychowywanie dzieci, a nie rozwój osobisty oraz osiąganie sukcesów. Teraz jednak czasy się zmieniły i mamy możliwość się wykazać. Jedyne co musimy poznać to zasady gry, które zostały napisane przez mężczyzn.

Ja jestem kobietą, która opiera swoje działanie na logice oraz na racjonalnym myśleniu. Mało mówię, jestem konkretna. Pracuje w firmie zdominowanej przez mężczyzn, gdzie zajmuję stanowisko kierownicze. Osiągam to co sobie zaplanuję i nie boję się mówić o tym czego chcę. Nie jestem skromna. Na światłach ruszam pierwsza i zostawiam innych w tyle. Konkuruję z mężczyznami, bo dużo się od nich uczę i dzięki nim jestem też coraz lepsza. W domu dzielę obowiązki z mężem na zasadzie partnerstwa. Oboje gotujemy i sprzątamy.

Dlaczego o tym piszę? Bo wiem, że są kobiety, które nie wierzą w siebie i w głębi duszy uważają, że mężczyzna jest lepszy od nich i często albo się poddają albo próbują sobie udowodnić, że to nie prawda. Jedno i drugie może prowadzić do frustracji. Bo z jednej strony chcemy robić karierę, ale z drugiej jest nam przypisana opieka nad dziećmi i domem i potem chodzimy zmęczone, przeciążone obowiązkami, podirytowane. A to odbija się negatywnie na całej rodzinie Marzy mi się, żeby kobiety były bardziej wyluzowane, miały więcej czasu dla siebie i żeby częściej miały wylane na pewne sprawy. Żeby olały bycie „perfekcyjną” na bycie zadowoloną z życia, bo wtedy sama odczuwałabym mniejszą presję. Ja w ten sposób uczę się postępować i mam już kilka sukcesów na swoim koncie.

Więc jeśli czujesz na sobie presję i chcesz bardziej cieszyć się życiem, to zapraszam do lektury. Może niektóre moje refleksje i pomysły będą dla Ciebie pomocne. Koniecznie daj mi znać jak się to sprawdza u Ciebie oraz jeśli masz wypracowane własne sposoby na ułatwianie sobie życia, to bardzo chętnie przyjmę w każdej ilości.