3 powody dlaczego kobiety powinny trzymać się razem. #3 jest kluczowy

Kilka lat temu skończyłam studia, wyprowadziłam się od rodziców, zaczęłam karierę zawodową, wyszłam za mąż. Skończyły się lata beztroskich imprez, przesiadywania godzinami ze znajomymi, oglądania filmów do 3 rano, a później spania do 12. Pojawiła się rutyna, obowiązki i jeszcze więcej obowiązków. Życie stało się „zwykłe”.

Powiem Ci szczerze, że ciężko mi się z tym pogodzić. Wkurzałam się, że stawałam się niewolnikiem własnego życia, cotygodniowego odkurzania, prania, sprzątania, gotowania etc. Miałam ochotę poleżeć sobie w sobotę w łóżku i porobić nic. Wyjść gdzieś, zrobić coś ciekawego, ale zawsze obowiązki : praca, dom. Czasem nie było sił, czasem chęci. Najgorsze było/jest to, że w przyszłości tych obowiązków ma być jeszcze więcej, bo kiedyś mam zostać mamą.

Jawi się przede mną wizją zmęczonej, sfrustrowanej kobiety, która chodzi za swoją pociechą, zbiera klocki, wyciera rozlane mleko, potem znowu zbiera porozrzucane zabawki, a wieczorem zmęczona kładzie się spać, żeby rano wstać do pracy, po 8 h (w optymistycznym przypadku) wrócić do domu, ugotować obiad i znowu zbierać klocki, wycierać rozlane mleko itd.

Taka wizja powstała w mojej głowie, kiedy nasłuchałam się kilkunastu opowieści moich koleżanek, ciotek i innych kobiet. Naocznie doświadczyłam ich zmęczenia i frustracji. OK, podobno dziecko wszystko wynagradza , do tego na pewno mój mąż będzie mi pomagał, sprzątał i gotował razem ze mną. Tak na marginesie: Ogromnie podziwiam wszystkie mamy, szczególnie te pracujące. Jesteście moimi idolkami!

Ale czy rzeczywiście ja jako kobieta jestem skazana na coraz większą ilość obowiązków? Badania pokazują, że nawet jeśli kobieta zarabia tyle co mężczyzna, to wykonuje dwa razy więcej pracy w domu. A żeby tego było mało to na tym samym stanowisku zarabiamy średnio 31% mniej od mężczyzn w stosunku rocznym. https://kariera.pracuj.pl/zarobki-i-prawo-pracy/rownosc-nie-kobiety-wciaz-zarabiaja-mniej/

Wynika to głównie z tego , że częściej pracujemy w niepełnym wymiarze czasowym. A jest to spowodowane pewnie tą ilością obowiązków jakie mamy i ciężko jest łączyć opiekę nad dzieckiem i domem i do tego jeszcze robić karierę. Z czegoś musimy rezygnować.

Ale czy na pewno musimy się poświęcać? Czy musimy być we wszystkim takie idealne? „Perfekcyjna Pani domu”… Czy słyszałaś kiedyś o „Perfekcyjnym Panu domu”.?

A jakby tak zrobić coś sprytniej, szybciej, łatwiej? Rozwiązać jakiś problem raz a dobrze, a potem usiąść sobie z kawą przed telewizorem i pooglądać seriale? Taki jest mój plan i nie zawaham się go użyć i podzielić z Tobą swoimi patentami i wnioskami. Mam nadzieję, że skorzysta z nich zarówno singielka, karierowiczka, młoda jak i doświadczona mama.

Dlaczego kobiety powinny trzymać się razem? Przede wszystkim dlatego, że jako kobiety, lekko nie mamy. Tak jak pisałam wyżej, raz że zarabiamy mniej, a dwa, że jak już zarabiamy to i tak większość domowych obowiązków jest na naszej głowie, więc zamiast walczyć, z całym światem samemu, warto czasem naszej koleżance okazać sympatię i ją wesprzeć w niedoli.

  1. Prawo Synergii. Założę się, że masz przynajmniej kilka własnych wypracowanych sposobów „jak się nie narobić, a coś zrobić”. Korzystając z prawa synergii, które mówi, że wspólne działanie daje lepsze efekty niż suma naszych działań kiedy robimy coś osobno. Dzięki temu może się nawzajem inspirować i osiągać lepsze wyniki.
  2. Mężczyźni to robią od zawsze i mają z tego wymierne korzyści.

Jest taki kawał:

Pijany mąż wraca nad ranem do domu… puka w drzwi otwiera żona.
– Gdzie byłeś!
– U Heńka – odpowiada mąż
– Co robiłeś – wykrzykuje żona
– Noooo. grałem w szachy….
– Wchodź do domu pogadamy!
Posadziła męża koło telefonu i dzwoni do Heńka….
– Halo Heniek… słuchaj czy był u ciebie dzisiaj mój mąż na szachach… A Heniu na to:
– Baaaa……. był? Kurna siedzi i gra.

Mężczyźni się wspierają. Trzymają sztamę. Dzięki temu mogą często więcej i łatwiej osiągnąć

     3. Mamy dobre pomysły. Często spotykamy się z koleżankami, żeby się wygadać. Potrzebujemy empatii. Po wyrzuceniu z siebie frustracji na koleżankę wracamy do domu i nadal boksujemy się z problemem. Nie oczekujemy od siebie nawzajem pomocy i rad, tylko zrozumienia. Natomiast mężczyzna jeśli ma problem, idzie do swojego kumpla, któremu ufa i prosi go o radę. To jest oczywiście duże uogólnienie, które wynika z badań John Graya.

Czyż to nie proste? Nie trzeba wyważać otwartych drzwi, po prostu zapytać o radę i spróbować ją wdrożyć.

Niestety często jest tak, że kobiety nie dość, że się nie wspierają, to jeszcze specjalnie podkładają sobie kłody pod nogi. A już najbardziej boli mnie fakt, kiedy przyjaciółki zaczynają się kłócić o faceta, którego dopiero co poznały….  To chyba jednak nie jest przyjaźń…?

A Ty co sądzisz? Jakie są Twoje doświadczenia? Wspierasz inne kobiety? A może to Tobie, któraś z nas pomogła? Daj znać w komentarzu. Chętnie poczytam o Twojej historii.

Autorka Autor

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *