Czy kobiety powinny walczyć o władzę?

Niedawno wpadło mi w oko zaproszenie na V Kongres Kobiet Województwa Śląskiego. Nigdy wcześniej o tym nie słyszałam, ale pomyślałam, że pewnie będą jakieś fajne szkolenia, może ciekawe wystąpienia. 

W sumie nie miałam nic lepszego do robienia, to pojechałam.

Po wejściu do budynku, dało się odczuć atmosferę podekscytowania, poruszenia. Do rejestracji ustawiła się kolejka. Każdy dostał paczuszkę powitalną. Kiedy chciałam wejść na salę Pan ochroniarz poinformował mnie, że muszę wejść innym wejściem, bo tu już wszystkie miejsca są zajęte. “WOW, nieźle” – pomyślałam – “jaka frekwencja”.

Podekscytowana ruszyłam do drugiego wejścia i …. jakie było moje rozczarowanie…

Połowa miejsc była pusta, a resztę zajmowały Panie w wieku mojej mamy lub starsze. “Gdzie jest moje pokolenie ja się pytam”? Na sali było chyba więcej facetów niż dziewczyn w moim wieku lub młodszych.

Przez cały ten kongres nie dawało mi to spokoju. Co poszło nie tak? Czemu nie jest nas więcej? Kongres ma patronat Gazety Wyborczej, więc informacje pewnie były w gazecie, jest współfinansowany z budżetu województwa śląskiego, na sali było kilka Pań marszałkiń. To wydarzenie musiało być chyba dobrze rozreklamowane??

Co się w takim razie stało? Czy temat nie był interesujący? Czy informacja do nas po prostu nie trafiła?

W tym roku świętujemy 100 lecie otrzymania przez kobiety praw do głosowania i możliwości kandydowania w wyborach. 100 lat temu dziewczyny walczyły o taką możliwość, a w sejmie jest nas dopiero 30%.

 Ile z nas ma w sobie chęć sięgania po władzę? ? Ile z nas chce przewodzić i zarządzać i to nie tylko w polityce, ale też w firmach, instytucjach, w domu. Ja osobiście niewiele znam takich kobiet. Oddajemy władzę w ręce mężczyzn wierząc, że będą dbać o nasze interesy. Tylko czy oni wiedzą czego nam trzeba? Czy oni tak naprawdę są w stanie wejść w nasze buty i nas zrozumieć? Raczej będzie im trudno i ciężko ich za to winić.

Więc dlaczego my kobiety mając taką możliwość od stu lat nie pchamy się do władzy? Czemu nie walczymy o swoje?

Ja uważam, że to przez stereotypy. Ciągle mamy zakorzenione w głowie, że kobieta nie nadaje się do władzy, że kobieta jest słaba. Kobieta Prezydent? To jakoś tak nie pasuje….

Najgorsze jest to, że taki przekaz płynie z mediów, ale też często z wychowania. Dalej dziewczynki są wychowywane inaczej niż chłopcy. Dziewczynki mają być ładne i grzeczne, a chłopcy silni i przebojowi. Trudno się dziwić, że mało kobiet czuje się na tyle silnych by konkurować z mężczyznami o władzę.

I teraz nasuwa się pytanie: czy my kobiety chcemy, żeby nasze córki były silne i niezależne? Czy chcemy je wychować tak, żeby miały ambicje być prezydentkami, prezeskami, liderkami? Czy wolimy, żeby opiekowały się domem i ich los był w rękach mężczyzn?

Wg Sheryl Sandberg, szefowej Facebooka, jednej z najbardziej pływowych kobiet na świecie, prawdziwą równość osiągniemy dopiero wtedy, gdy połowa naszych instytucji będzie zarządzana przez kobiety, a połowa naszych domów przez mężczyzn.

Co o tym sądzisz? Jakie są Twoje doświadczenia? Zostaw mi wiadomość!

Będę Ci bardzo wdzięczna za każdy komentarz (może za ten negatywny trochę mniej 🙂 ). Napisz proszę jakie są Twoje odczucia i doświadczenia w tym temacie. Jestem bardzo ciekawa 🙂

Autorka Autor

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *